Podejmujemy się napraw, których inne serwisy odmówiły — a to znaczy, że część prób z natury się nie powiedzie. Ryzyko bierzemy na siebie.
Na czym polega zasada
Przy sprzęcie odebranym przez naszego kierowcę do warsztatu obowiązuje prosta reguła: jeśli mimo prób nie uda się przywrócić sprawności, nie obciążamy klienta kosztem robocizny. Płaci się za skuteczną naprawę, nie za samą próbę.
Gdzie przebiega granica
Zasada dotyczy naprawy wykonywanej w serwisie. Wizyta serwisanta u klienta jest płatna niezależnie od wyniku, bo serwisant jedzie na wezwanie, nie wiedząc, co zastanie — natomiast sam dojazd nie kosztuje nic. Przy komputerze stacjonarnym pozostaje koszt diagnostyki, o którym mówimy z góry.
Dlaczego to rzadkość
Przejrzeliśmy osiemdziesiąt warszawskich serwisów w czterech kategoriach wyszukiwania. Takiego zapisu nie znaleźliśmy u żadnego z nich. Powód jest prozaiczny: przy trudnych naprawach to realne ryzyko, a większość punktów po prostu nie przyjmuje sprzętu, przy którym mogłoby ono wystąpić.