Dysk przestał być widoczny, pliki zniknęły, system prosi o sformatowanie nośnika — pierwszy akapit poniżej warto przeczytać, zanim cokolwiek się zrobi. Kolejność działań decyduje tu bardziej niż sprzęt.
Najważniejsze: przestać używać dysku
Każde kolejne uruchomienie sypiącego się nośnika zmniejsza szanse na odzyskanie plików, a każdy zapis może nadpisać to, co jeszcze da się uratować. Nie należy instalować „programów naprawczych" na tym samym dysku, formatować go ani uruchamiać systemowego sprawdzania dysku. Najlepiej odłączyć nośnik i zadzwonić do serwisu.
Co jesteśmy w stanie zrobić
Odzyskiwanie po skasowaniu i sformatowaniu, przy uszkodzonej strukturze plików, po awarii systemu, z dysków z narastającymi błędami odczytu. Zaczynamy od zrobienia kopii sektor po sektorze i pracujemy na kopii, nie na oryginale — bo drugiej szansy zwykle nie ma.
Czego nie robimy
Nie otwieramy dysków talerzowych wymagających komory laminarnej — przy uszkodzeniu mechanicznym głowic albo talerzy kierujemy do wyspecjalizowanego laboratorium. Powiemy o tym od razu po diagnostyce, zamiast próbować i pogarszać sytuację.
Uczciwie o szansach
Przy odzyskiwaniu danych nikt rzetelny nie da gwarancji sukcesu. Po diagnostyce mówimy, jakie są realne rokowania i ile to będzie kosztowało — decyzja należy do klienta.
Jak nie znaleźć się tu ponownie
Kopia zapasowa, która robi się sama, na osobnym nośniku albo w chmurze. Chętnie ją ustawimy przy okazji — to kilkanaście minut, a oszczędza sytuacji, w której czyta się ten tekst.