Najbardziej niepokojący objaw i jednocześnie jeden z najczęściej naprawialnych. Brak jakiejkolwiek reakcji zwykle oznacza, że zatrzymało się coś na samym początku toru zasilania.
Co sprawdzamy w pierwszej kolejności
Zasilacz i jego kabel — mierzymy napięcie pod obciążeniem, bo zasilacz potrafi pokazywać poprawną wartość na biegu jałowym i załamywać się przy poborze prądu. Potem gniazdo zasilania i bezpieczniki wejściowe na płycie. Tu kończy się spora część zgłoszeń.
Gdy problem jest na płycie
Zasilacz laboratoryjny od razu pokazuje, z czym mamy do czynienia. Zerowy pobór to przerwa w torze zasilania — uszkodzony bezpiecznik, przerwana ścieżka, wadliwy element sterujący. Pobór wielokrotnie za wysoki to zwarcie, a wtedy kamera termowizyjna wskazuje uszkodzony element w kilkanaście sekund.
Ślad po zalaniu
Bardzo często sprzęt „bez oznak życia" był zalany kilka tygodni wcześniej, działał jeszcze jakiś czas i padł dopiero, gdy korozja doszła do sekcji zasilania. Warto wspomnieć o tym przy zgłoszeniu, nawet jeśli zalanie wydawało się nieszkodliwe — to zupełnie zmienia zakres pracy.
Kolejność ma znaczenie
Nie wymieniamy podzespołów po kolei licząc, że któryś okaże się winny. Każdy pomiar albo zawęża obszar, albo go wyklucza — i dlatego wycena jest konkretna, a nie widełkowa.