Sprzęt sprzed sześciu lat bywa zaskakująco daleki od emerytury. Trzeba tylko trafić w ten podzespół, który realnie hamuje całość.
Kolejność, która zwykle działa
Najpierw dysk — przejście z talerzowego na SSD zmienia komputer nie do poznania i kosztuje najmniej. Potem pamięć, bo osiem gigabajtów przestało dziś wystarczać. Dopiero na końcu procesor albo karta graficzna, i tylko jeśli pierwsze dwa kroki nie załatwiły sprawy.
Kiedy odradzamy
Gdy płyta jest tak stara, że pasujących części trzeba szukać na rynku wtórnym, a suma modernizacji zbliża się do połowy ceny nowego zestawu. Wtedy mówimy o tym wprost.
Co jeszcze pomaga
Czyszczenie z kurzu, wymiana pasty i uporządkowanie systemu. Zaskakująco często komputer uznany za „za wolny" po prostu się dławi termicznie i wraca do formy po godzinie pracy.